Krąży tu i ówdzie czarna legenda o księżnej z rodu włoskich Medyceuszy, żonie króla Francji Henryka II i matce trzech francuskich królów - mroczna opowieść o Katarzynie Medycejskiej. Katarzyna nie była spoko. W sumie można ją zaliczyć na poczet najbardziej wpływowych kobiet w historii, niemniej ciężko odeprzeć zarzuty o trucicielstwo, które spływają na nią niemal z każdej strony. Od dziecka nie było jej lekko - matka rodząc ją zmarła, a ojciec poszedł w jej ślady trzy tygodnie później (jak twierdzono, z powodu wybujałego temperamentu seksualnego, który skutkował zachorowaniem na syfilis). W wieku 14 lat wyszła za mąż za delfina, Henryka de Valois, księcia Orleanu. Kochała Henia całym sercem, ale Henio wolał wdzięki Diany de Poitiers, która została jego faworytą przez całe kolejne 25 lat. Katarzynie łatwo nie było - urzeczona Henrykiem, musiała znosić jego niechęć i akceptować wyzierającą niemal z każdego kąta postać Diany. Metresa Henia miała mlecznobiałą cerę, regularne rysy twarzy i uchodziła za atrakcyjną. Katarzyna zaś, jak powszechnie ją opisywano, wyróżniała się wyłupiastymi oczami. No cóż, porównanie nie wychodziło klawo dla Kaśki de' Medici. Co więcej, w dniu ślubu Henryk miał rzec: "Okłamano mnie. Nie tylko nie jest piękna, ale też nie ma żadnego wdzięku". Kiepsko, nie?
Przenieśmy się teraz do 1536 roku, kiedy to najstarszy syn ówczesnego króla Francji i brat Henryka odpoczywał na łonie natury, grając w piłkę. Miał prawo, w końcu niebawem wyruszał na wojnę. Młodemu mężczyźnie zachciało się pić, więc poprosił o wodę. I dostał ją. Już tego samego dnia
wieczorem nie czuł się dobrze, rozgorączkowany jednak nie zrezygnował z wyprawy. Niestety, było coraz gorzej - tak źle, że nie był w stanie podróżować powozem, a potem nawet i łódką. Następca tronu zmarł, a następny w kolejce do tronu był, jak się domyślacie, nasz Henio. Czemu podejrzewano Kaśkę? Ano dlatego, że miała bzika na punkcie alchemii. W jej sypialni piętrzyły się słoiczki z ziołami i tajemniczymi proszkami, królowa bowiem długo nie mogła zajść w ciążę, szukała więc sposobów, by dać Henrykowi potomstwo. Katarzynę oskarżano nie tylko o otrucie starszego syna króla, ale również o śmierć kochanki Henryka - Diany oraz Joanny - królowej Nawarry. Pomagać miał jej w tym szatańskim dziele alchemik i medyk Cosimo Ruggieri, w którego obecności ponoć Katarzyna przekłuwała szpilkami woskowe figurki znienawidzonych przez siebie osób. Legenda głosi również, że miała w zwyczaju nasączać rękawiczki trucizną i darować je osobom, na które pragnęła sprowadzić śmierć.
Kaśka jednak mimo wszystko zachwycała. Konno jeździła po męsku, do czego potrzebna była jej bielizna. Tak więc wynalazła ją, a zachwytom nad tym pomysłem nie było końca. Podobnież i z damskim siodłem, to ją uważa się za prekursorkę tego rodzaju siodeł.
Sypialnia Katarzyny w Chateau de Chenonceau |
Dworzanie bardzo ją lubili i szanowali. Katarzyna wciąż dzieliła łoże z Henrykiem, ponoć sama Diana miała namawiać Henia, by wypełniał małżeńskie obowiązki. Katarzyna ciągle nie mogła dać Henrykowi potomka, piła więc rozmaite mikstury, które miały zabić mieszkającego w jej macicy demona i dać jej upragnione dziecię. W końcu stało się - dziesięcioro dzieci przyszło na świat, ku radości całego dworu. Nostradamus przepowiedział jej jednak śmierć męża - przepowiednia ziściła się i już niedługo Katarzyna została królową regentką. Usunęła Dianę z dworu (potem ją uśmierciła), przejęła władzę w swoje ręce i rządziła niepodzielnie tak sobą, jak swoimi dziećmi i ludem.
1. Ogórek dla królowej Francji, proszę!
Katarzyna, choć nie zachwycała urodą, starała się jednak dbać o to, co dała jej Mamusia Natura. By zachować młodość, używała gołębich ekskrementów, które aplikowała sobie na twarz. Gołębie kupki - dość intrygujący sposób dbania o cerę... Wieść niesie też , że twarz myła specjalnym płynem na bazie ogórka. Przepis na ten kosmetyk należał do św. Hildegardy z Bingen, wizjonerki, mniszki i zielarki. Zbyt wiele na temat składników i proporcji nie wiadomo, jednak my także znamy niezwykły wpływ ogórków na cerę.
Ogórki są bogate w:
- kwasy organiczne
- sole mineralne
- cząsteczki śluzowe
- enzymy
- witaminy (C, B, A, E)
- przeciwutleniacze: np. karoteny czy luteinę, które powstrzymują starzenie się skóry
Jego Zieloność - ogórek:
- zmiękcza skórę
- odświeża ją i rozjaśnia
- działa odżywczo i nawilżająco
- ma właściwości przeciwzmarszczkowe
- zmniejsza obrzęk i opuchliznę
- doskonale sprawdza się w pielęgnacji cery tłustej, trądzikowej i skłonnej do wyprysków
- dobrze tonizuje i rozświetla skórę
Ogórek (jego sok i miąższ) możemy wzbogacić o dodatkowe produkty, które świetnie spisują się w pielęgnacji cery: miód i sodę oczyszczoną.
Miodzik dobrze oczyszcza cerę z zanieczyszczeń, nawilża, wygładza i odżywia. Polecany jest w pielęgnacji cery tłustej i mieszanej. Mogą go również używać osoby z cerą suchą, jednak w takim przypadku należy nie przesadzać z ilością.
Soda oczyszczona spisuje się tak dobrze, jak peeling. Oczyszcza skórę z sebum, wygładza ją, zwęża pory, powstrzymuje błyszczenie i lekko rozjaśnia blizny. Również polecana jest głównie dla cery trądzikowej i tłustej.
2. Ogórkowy płyn do mycia twarzy - bądź jak Kaśka Medycejska (bez wyłupiastych oczu)!
Katarzyna Medycejska doceniała ogórasy i stosowała je, by oczyszczać twarz. Jak wspomniałam - przepis na jej niezwykły płyn nie jest znany, ale od czego mamy wyobraźnię?
Jak zrobić sobie własny ogórkowy płyn? Potrzeba nam tylko:
- Pół mniejszego ogórasa (lub 1/3 większego, zależnie od rozmiaru, "im więcej ciebie, tym mnieeeej", ekhm...)
- Łyżeczki miodu
- Łyżeczki sody oczyszczonej
Przygotowanie jest tak proste, jak budowa cepa:
- Obieramy ogórek ze skóry lub pieczołowicie czyścimy skórkę (najlepiej szczoteczką), a następnie wybraną część ogórka torturujemy na tarce. Zrobi nam się taka niezbyt smakowicie wyglądająca papka pływająca w ogórkowym soku. Soku absolutnie nie odlewamy, zostawiamy go w miseczce razem z rozczłonkowanym ogórkiem.
- Do ogóreczka dodajemy łyżeczkę miodu i łyżeczkę sody oczyszczonej. Konsystencja będzie półpłynna (bardziej w stronę płynnej). Wszystko razem mieszamy.
- Idziemy do łazienki i nabieramy nasz płyn na dłoń. Wmasowujemy dokładnie w swe niewieście oblicze. Możemy pozostawić płyn na twarzy na chwil kilka lub zmyć od razu.
- Podziwiamy przyjemny efekt.
Oczywiście najlepiej przygotować sobie takie ciapry na świeżo, tuż przed użyciem, ale nic się nie stanie, jeśli zostanie nam odrobinka z rana (albo wieczora). Możemy wsadzić resztkę do lodówki i zużyć wieczorem (albo rano).
Stosujecie ogórki w pielęgnacji twarzy? Czy tylko pożeracie w sałatkach i na kanapkach? :)
Bibliografia:
Jean-François Solnon: Katarzyna Medycejska. Złowroga królowa Francji, Warszawa 2007
Sebastian Duda: Niebezpieczna Medyceuszka, Ale Historia
Prawdziwa twarz Katarzyny Medycejskiej, Polskie Radio
Romuald Hassa, Janusz Mrzigod, Janusz Nowakowski, Podręczny słownik chemiczny. Wyd. I. Katowice 2004
Faktycznie prosty przepis - nawet ja sobie poradzę z takim wyzwaniem ;D a że uwielbiam to co daje nam matka natura to chętnie spróbuję :))
OdpowiedzUsuńProścizna i fajny efekt! ;)
UsuńJesteś niesamowita!
OdpowiedzUsuńTwoje posty czyta się jak bestsellery!
Jaaaa, dziękuję! Ale mi miło :D
Usuńmiód lubię, cenię jego właściwości pielęgnacyjne:)
OdpowiedzUsuńMy też się z miodzikiem polubiliśmy :)
UsuńBo to cud natury:))
UsuńUwielbiam miód w pielęgnacji :) Ciekawa jestem jak się sprawdzi w połączeniu z ogórkiem i sodą :) Wszystkie składniki mam, więc płyn jutro zrobię :)
OdpowiedzUsuńWszystko wyglądało mało apetycznie, ale wrażenia wizualne nie są najważniejsze :P
UsuńTwoje posty są po prostu rewelacyjne! Z niecierpliwością czekam na kolejne! :)
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł połączyć historię z czasami dzisiejszymi. I każda z nas może przy okazji dowiedzieć się czegoś ciekawego.
A kupki gołębie...Pozostawię bez komentarza! :)
Pozdrawiam :***
Dziękuję Ci pięknie :)
Usuńwłasnie mi gołąb grucha na parapecie hahahaha xd chyba będzie się wypróżniał może zapoluję na owe cuda xd
OdpowiedzUsuńZbieraj ten eliksir młodości! :D
UsuńJa mam cały balkon obsrany, że ja wcześniej nie wiedziała, że to kosmetyk!!!
Usuńhaha dawajcie dziewczęta zbierajmy kupki xd
UsuńCiekawe czy innego ptactwa też działają należycie, czy koniecznie to muszą być gołębie kupy :P
Usuńa jakie inne jeszcze zbieramy> wronów i gawronów? xd
UsuńProponuję krucze, mogą być dorodne! :P
UsuńUwielbiam Twoje posty! "Katarzyna nie była spoko" - no co się dziwić, każda kobieta byłaby załamana po usłyszeniu takich słów w dzień ślubu. A te rzekome otrucia i mikstury... Myślę, że to podręcznikowy przykład kobiety, która dla faceta stara się za bardzo :D
OdpowiedzUsuńAch, jak miło mi to czytać ;). Trochę mi jej nawet szkoda, bo jednak takie odrzucenie musiało mocno zaboleć...
UsuńUwielbiam te historyczne opowieści :D Tak nie mogła mieć dziecka, a później siup i prawie cala drużyna :P
OdpowiedzUsuńTo wszystko dzięki tajemnym ziołowym miksturom! Potęga ziół nie ma sobie równych :D
UsuńWoow, ale miło jest u Ciebie !!! Ogórki i miód lubię w każdej postaci !!!
OdpowiedzUsuńDziękuję! :) Ja też przepadam za ogórasami i miodem :)
UsuńZ ogóra tonik robiłam :) ot, woda z ogórasem, cała filozofia. Twój przepis brzmi świetnie, w sumie z wszystkimi trzema składnikami się moja cera lubi, więc w lecie jak ogórki swojskie mieć będę to zrobię takie cuś :)
OdpowiedzUsuńTeż czekam na swojskie ogórki. Nie ma to jak własne :)
UsuńFajne są te Twoje przepisy, naturalne toniki są o niebo lepsze od tych kupnych, no ale ja jestem taaaaaaaaaka leniwa :(
OdpowiedzUsuńMnie też leń dopada, nie martw się. Czasem po prostu mnie najdzie i staram się coś pociapkać, ale różnie to bywa :P
UsuńHaha faktycznie nie była ani spoko, ani ładna :P
OdpowiedzUsuńMam jakiegoś ogórka w lodówce, może zamiast go zjeść... ^^
Zawsze możesz spróbować zrobić myjadło Katarzyny :P
Usuńświetny przepis. Na pewno wykorzystam w sezonie ogórkowym!!!
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że przypadł Ci do gustu :)
UsuńŚwietny wpis. Choć zaczęłam w trakcie rozkminiać, czy mieli wtedy sodę taką, jak my. ;-)
OdpowiedzUsuńNo i zawsze jest opcja, ze może jej na cerę pomagały jednaj te gołębie... :-) Ale też wolę wersję, ze to ogórek i miód, zwłaszcza, że wszyscy wiemy, że one są dobroczynne dla urody. :-)
Racja, soda w średniowieczu była znana, ale na pewno nie była oczyszczona :). Z tymi gołębiami to jednak nie bardzo chce mi się próbować ;).
UsuńŚwietny wpis :) Myjadło Katarzyny chętnie wypróbuję. Kiedyś namiętnie przygotowywałam maseczki z ogórka i byłam zadowolona z ich wpływu na moją cerę.
OdpowiedzUsuńTeż lubię wykorzystywać ogórek do pielęgnacji, w dodatku lubię jego zapach ;)
Usuńrobię czasem maseczki z ogórka , super odświeżają ;)
OdpowiedzUsuńŚwięte słowa! :D
Usuńmuszę sobie zrobić taki płyn! bardzo fajny post i bardzo miło się go czytało! kochan, zostaję u Ciebie! :)
OdpowiedzUsuńOgromnie się cieszę! :)
UsuńTaka lekcja historii z akcentem kosmetycznym to super sprawa :))
OdpowiedzUsuńMoże jestem dziwna, ale nie przepadam za miodem - czy to za jego smakiem, czy za zapachem. Jednak może przemogę się i przyrządzę tę papkę z jego udziałem ;)
OdpowiedzUsuńZachęcam, a nuż Ci się spodoba? :)
Usuń